Zakładki:
A. Stronki dla dziergających
B. Stronki nie związane z dzierganiem, ale równie atrakcyjne
|
piątek, 23 stycznia 2009
Powrót po latach!
Dawno, dawno temu, w odległej krainie, mieszkała sobie mała (160 cm wzrostu) kobietka. Przez jakiś czas prowadziła bloga o nazwie "Dzierganko". Gdy tylko miała możliwość, pokazywała na nim swoje małe "cudeńka" robione na dwóch "patykach". Jednak z upływem czasu, z powodu braku weny twórczej i dostępu do internetu, jej wizyty na stronce były coraz rzadsze. Aż po jakimś czasie słuch o niej zaginął... I właśnie teraz! Po ponad dwóch latach wraca na "łono blogu"! Splociku, Moteczku i pozostałe dziergające blogowiczki! Mam nadzieję, że mnie jeszcze chociaż troszkę pamiętacie i przyjmiecie spowrotem do "sióstr dziergarek". W I T A M I P O Z D R A W I A M ! ! !
piątek, 20 października 2006
Tweety gotowy
Ja tak tylko na szybko, bo nie mam za bardzo czasu, ale za to pokażę Wam mojego wyszytego ptaszka. Oto on: No i jak? Popisałabym więcej, ale nie mam teraz czasu. Do następnego razu. Pa, pa. :)
sobota, 23 września 2006
Nowa praca, nowe robótki, mało czasu ...
Dawno mnie nie było na blogu, ale to nie dlatego, że nie mam co pisać ani co pokazać. Po prostu ostatnio pracuję w dwóch różnych miejscach, więc nawet nie mam kiedy pisać. Ale to wcale nie oznacza, że chcę zrezygnować z blogu i zamknąć go na dziesięć spustów. Po prostu będę teraz pisała rzadziej. Na dodatek nie mogę Wam pokazać zdjęć moich nowych robótek, a szczególnie postępów w wyszywaniu Ptaśka, bo nie mogę przesłać ich z komórki na pocztę mailową. Sieć (ta na trzy litery) odcięła mi połączenia wychodzące. Dlatego dzisiaj tylko o sobie przypomniałam, a jak tylko będę miała możliwość, to pokażę, co tam mam. Pozdrawiam wszystkie robótkowiczki!!!!!!
czwartek, 07 września 2006
Kobieta zmienną jest ...
Każda kobieta czasami potrzebuje odmiany. I nie chodzi mi tutaj np. o zmianę partnera. :) Nie, nie, nie ... Chodzi mi konkretnie o to, że nie można bez przerwy machać dwoma patykami. Trzeba czasem zrobić coś innego, nowego, przy pomocy innych niż zwykle narzędzi. Dlatego pomyślałam, że może po bardzo długiej przerwie wrócę do haftu, a konkretnie do "krzyżykowania". Nie wyszywałam już chyba z dobre 15 lat. Ostatnio chyba w podstawówce. Czyli całe wieki temu. :) Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Znalazłam motyw (łatwiutki, trójkolorowy na początek - muszę sobie najpierw przypomnieć, jak to się robiło):  Potem wynalazłam w internecie fajny program do przetwarzania obrazka lub zdjęcia w pokrzyżykowany wzór. Niestety nie wstawię przetworzonego obrazka, bo ma za dużą pojemność, ale każda robótkowiczka wie, jak wygląda taki pokratowany obrazek. No i zaczęłam wyszywać: 
Jak narazie i tak niewiele widać, bo dopiero wczoraj wieczorem zaczęłam, ale może coś z tego wyjdzie. Całkiem fajnie się wyszywa, chociaż denerwuje mnie trochę to liczenie krzyżyków i porównywanie ze schematem. No ale jak na początek nie jest to nic wielkiego (Nic wielkiego! Jasne! Format jakieś A3!), więc powinnam całkiem szybko skończyć. Jeszcze nie wiem, co później zrobię z tym obrazkiem. Ale gdy się już zdecyduję, to napewno go pokażę w pełnej krasie na blogu. A w międzyczasie będę pokazywać etapy rozwoju robótki. Trzymajcie kciuki za moją cierpliwość!
poniedziałek, 28 sierpnia 2006
Choinka bez negliżu ;)
Tak jak pisałam w poprzedniej notce - przez weekend ubrałam moją choinkę i obecnie wygląda tak: 
Muszę jednak tutaj rozczarować "Moteczka" i wszystkich innych, którzy myśleli, że "bombki" będą wykonane z włóczki. "Bombki" nie zostały przeze mnie wykonane na drutach ani w żaden inny sposób. "Bombki" to zwyczajne koraliki w różnych kolorach, przyszyte do choinki. Za to "łańcuch" jest jak najbardziej mojej roboty. Przedstawiam Państwu moje "ogromne zdolności" w robieniu "cudów" na szydełku - łańcuszek! No i na tym kończą się moje "szydełkowe" zdolności. Dlatego wolę druty. ;) Muszę jeszcze pomyśleć nad czymś pod tę choinkę. No bo kto to widział choinkę bez prezentów???
piątek, 25 sierpnia 2006
Ręce świerzbią, a wełny brak.
No chyba się podgryzę! Sweterek siostruni musi iść na pewien czas do kąta i poczekać na zakup wełny. Brakło mi!!! A tak mi się zaczęło już fajnie robić. Na dodatek stwierdziłam, że zostałam chyba nałogową "druciarą", bo ledwo odłożyłam sweterek, to ręce już zaczęły mnie świerzbić. Musiałam machać tymi "patykami", bo nie mogłam wytrzymać. No i machałam. Wzięłam krótsze druty, zieloną wełnę i ... wyszła mi taka jakaś choinka: 
Wiem, że do Bożego Narodzenia jeszcze 4 miesiące, ale jak mam jakiś pomysł, to wolę go od razu wykorzystać. Do Świąt mogłabym już o nim zapomnieć. Narazie jest jeszcze taka "łysa", ale przez weekend powieszę na niej "bombki" i "łańcuch". Może nawet wymyślę jakąś gwiazdkę na wierzchołek? 
poniedziałek, 21 sierpnia 2006
No i wykombinowałam!
W poprzednim wpisie zastanawiałam się nad zmianą wykończenia w sweterku mojej siostry. Chciałam pozbyć się ściągacza, bez prucia całości. No i wykombinowałam. Udało mi się spruć tylko ściągacz i dorobić inne wykończenie ażurkiem, jednocześnie poszerzając dół. Zmieniłam również kolor wełny w obramowaniu. Efekt widać poniżej: Niewiele tutaj widać, ale chodziło mi przede wszystkim na ukazaniu kształtu pleców. Wzór ażurku i wykończenia przedstawiam poniżej: Wczoraj już zaczęłam przód. Jakoś mi idzie. Zobaczymy co z tego wyjdzie później, całościowo. Może nie będzie tak źle. 
piątek, 18 sierpnia 2006
"Słiterek" dla siostry
W jednym z poprzednich wpisów wspomniałam, że mam dwa duże projekty do wykonania. Jednym z nich jest sweterek dla mojego maleństwa (czytaj: siostry). Wczoraj skończyłam plecy, ale już wiem, że część będzie pruta. A konkretnie - dolny ściągacz, gdyż przyszła właścicielka "słiterka" zażyczyła sobie rozszerzany dół i rękawy. Jeszcze nie wiem, jak to zrobię, żeby nie zepsuć reszty robótki, ale od czego ma się zdolność kombinowania i ciągoty do eksperymentowania. Coś napewno wymyślę. Jak narazie prezentuję to co mam - plecy jeszcze ze ściągaczem.  Trochę kolory wyszły nie takie jak trzeba, ale to przez światło, jakie panowało w pokoju w czasie robienia fotki. Nie miałam możliwości cykania przy dziennym świetle. Ale to niczego nie zmienia, bo i tak będę musiała dać inne zdjęcie po poprawieniu dołu. A tak swoją drogą... Wydaje się trochę, że jest zdziebko krzywawy, ale to złudzenie. Boki mi się tak zwijały, że musiałam go przypiąć szpilkami do koca, żeby było widać kształt. Przez weekend będę kombinowała z dołem. Może użyję jakiegoś ażurku, żeby było ładnie wykończone, a jednocześnie nie było widać za bardzo poprawek? Jeszcze muszę pomyśleć, ale jak coś wymyślę, to fotka napewno zagości na moim blogu.
środa, 16 sierpnia 2006
Zmęczenie totalne
Dzisiaj może coś spoza tematyki dziergania. Chciałabym Wam wszystkim pokazać fotkę, jaką dostałam mailem od miłej mi osoby. Stworzonko na tym zdjęciu tak mnie urzekło, że postanowiłam je pokazać szerszej widowni. A tak swoją drogą - ja też tak wyglądam jak jestem totalnie padnięta. :) 
poniedziałek, 14 sierpnia 2006
YES! YES! YES!
HURRRRRRAAAAAAAAA!!!!!!!! Chyba się udało!!!!! Dzięki dobrym radom innych blogowiczów i internautów, mogę znowu pokazać wszystkim moje "drutowane cuda na kiju". Szczególnie dziękuję "ufonaucie", bo to ta osoba pokazała mi konkretną ścieżkę działań. Jeszcze raz FENK JU WERY MACZ!!!!!! Od razu więc przedstawiam czapuchnę dla córeczki kuzynki. Wprawdzie miał być kapelusik na lipcowe upały (coś na wzór wcześniejszych kapelutków), ale wełenka była cieńsza, większe oczka w ażurku i kapelusik nie chciał się układać. Ale za to, jeśli czapuchna nie będzie wykorzystana na upały, to napewno będzie wykorzystana na chłodniejsze wieczory i w czasie jesiennych spacerów. Nich Ci się dobrze nosi, Juleńko!  Na chwilę obecną "szarpnęłam się" też na dość spory projekt, ale jeszcze nie wiem, czy będę miała dość cierpliwości i czasu, żeby go skończyć. Jak tylko będę miała fotkę, to oczywiście od razu ją zamieszczę. Może inni "drutujący" podtrzymają mnie na duchu, żebym się nie poddawała i to skończyła. ;)
|